czwartek, 30 czerwca 2016

Testujemy. Maski i szampon Pilomax

Na pierwszym spotkaniu łódzkich blogerek, każda z nas otrzymała  zestaw do testowania. Do mnie trafiły:
  • HENNA WAX - maska regenerująca, włosy suche i zniszczone ciemne,
  • ALOES WAX - ekstrakt z aloesu i henny,
  • WAX do włosów ciemnych - szampon głęboko oczyszczający.



Troszczę zeszło mi testowanie, ale miałam bardzo dużo już otwartych produktów do włosów
i chciałam je wykończyć. Drugim powodem było sumienne stosowanie, które rozłożyłam w czasie. Maskę stosuję raz na tydzień, aby nie przeciążyć włosów. Moje kudłaki są kręcone, porowate, podatne na puszenie i zniszczenie. Nigdy ich nie farbowałam i nie suszę suszarką. Parę razy prostowałam, ale jest to sporadyczny zabieg. Jak stosuje maski?
W okresie stosowania produktów Pilomax trzymałam maski przynajmniej godzinę. Przeważnie jest to czas około 3 godzin. Na włosy nakładałam czepek od innej maski oraz frotowy turban








Na pierwszy ogień poszła maska Aloesowa. I.... Moje włosy ja pokochały. Po użyciu były miękkie, bardzo dobrze się rozczesywały. W przypadku moich włosów jest to wyznacznik niezbędny, bo bardzo się kręcą i kołtunią. Po wyschnięciu układały się w miłe dla oka loki, które były uniesione
u nasady. Nabrały lekkiego połysku i wydawały się zdrowsze. Niestety... Pod koniec stosowania albo maska straciła działanie albo moje włosy się do niej mocno przyzwyczaiły. Przy ostatnich dwóch zastosowaniach nie widać było żadnego rezultatu. Bardzo fajna maska, ale do stosowania zamiennie z jakimś innym produktem. Konsystencje ma lekko budyniową, mokrą, miłą w dotyku. Zapach lekko chemiczny, aloesowy. Kolor biały.

Ocena 5/6










O ile z pierwsza maską się pokochałyśmy, o tyle z drugą to była czysta nienawiść od pierwszego użycia. Nie wiem co ma w sobie takiego takiego ta maska, ale o nie, nie
i jeszcze raz nie! Stosowałam tak samo jak wersję Aloesową. Po pierwszym użyciu moje włosy to było totalne siano albo trociny. Jakby mnie jakiś chomik przydybał, to by zrobił sobie jakieś fajne mieszkanko na mojej głowie. Włosy były matowe, skołtunione. Nie mogłam nawet sie rozczesać. Po trzech próbach rozczesania i wielu łzach, musiałam umyć głowę jeszcze raz. Myślałam, że może wpłynął na taki stan zmieniony szampon, ale nie. Użyłam maski jeszcze raz ze sprawdzonymi szamponami i efekt był ten sam. Całkowita dyskwalifikacja. Mój skalp prawie krwawił.Konsystencja taka sama, jak przy aloesowej. Kolor biały.

Ocena 1/6




Ostatnim produktem jest szampon. Jest to produkt przeznaczony do stosowania przed maskami. Bardzo dobrze oczyszcza włosy i pozwala lepiej wniknąć produktom później użytym. Stosowałam przed i po masce. Lepiej rzeczywiście sprawdza się przy stosowaniu go przed. Przy wrażliwych włosach, użyty po, może przesuszyć, a nawet doprowadzić do lekkiego łupieżu. Najlepiej stosować go sporadycznie. Przy ciągłym stosowaniu może włoski przesuszyć. Przezroczysta, lekko kisielowata konsystencja. Nie wyczuwam żadnego konkretnego zapachu.

Ocena 5/6





























Podsumowanie


Moje odczucia są różne. Warto zainteresować się produktami marki Pilomax, a szczególnie Aloesową maską. Wielkim łukiem radze omijać maskę Henna. Jeśli potrzebujecie bardzo dobrego oczyszczenia włosów, zaopatrzcie się w szampon. Jednak jest to produkt bardzo silny. Zastanówcie się trzy razy, czy nie przysporzy więcej szkód, niż pożytku waszym włosom.

Dziękuję marce Pilomax za możliwość testowania ich produktów :)
Do następnego sowie piękności :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz