Obserwatorzy

Pare słów prawdy

Moje zdjęcie
Studentka Politechniki Łódzkiej. Zwariowana, szalona, posiadająca milion pomysłów na minutę, zakręcona, nieokiełznana. Taaak, to właśnie ja:) Zapraszam Was do spojrzenia na kosmetyki moim okiem :) Namiętnie zakochana w słowie pisanym. Życie bez książek by nie było życiem. Co innego potrafi tak otworzyć wyobraźnię ? Pisząca swoje własne opowiadania, które może kiedyś pokażę szerszemu gronu. Jak tak dalej pójdzie to nie będę miała gdzie spać, ponieważ książki mnie przygniotą. Z rozrzewnieniem patrzę na swoje małe słodkie dzieci na półkach i nie mogę się z nimi rozstać. Serdecznie zapraszam to przeżywania razem ze mną przygód w Świecie słowa drukowanego :)

niedziela, 20 lipca 2014

I spotkanie łódzkich blogerek :D

Post opóźniony, ale liczy się że jest :)
Pewnego pięknego, czerwcowego dnia, grupa wariatek kosmetyczno/modowo/blogujących ruszyła tyłki i postanowiła spotkać się po raz pierwszy w zapomnianej przez wszystkich Łodzi. Niby centrum Polski, a tu proszę, zero spotkań na koncie.
Jak postanowiły tak i zrobiły. 19 czerwca, w samo południe, Pijalnia czekolady Wedla została opanowana :)
 Plan spotkania oraz lista uczestniczek została spisana na internetowym manuskrypcie :P Jeśli nie będziecie mogli którejś odnaleźć to dawajcie znać :)

Na samym początku dość drętwa atmosfera, z biegiem czasu zaczęło się to diametralnie zmieniać :)
Śmiechy, pogaduszki o wszystkim i o niczym, bulwersy na drogerie i ich niekompetentny personel oraz głuchy telefon i kalambury.
Na sam koniec rozdanie upominków od organizatorów.
Inicjatywa super, poznanie wariatek takich jak ja :) Czego chcieć więcej ?
Następnego spotkania :D
Wielkie przemówienie Marty :)



Głuchy telefon :)



Prawie wszystkie razem :)

A tutaj wszystkie gifty, które otrzymałyśmy od sponsorów. Sukcesywnie zaczęłam testowanie :)

Już niedługo pojawią się recenzje :) To na razie wszystko.
Chciałam podziękować dziewczynom za super spotkanie i już nie mogę doczekać się następnych :)
Polecam wszystkim !
Do następnego postu. Buziaki robaki :*

piątek, 25 kwietnia 2014

Konkurs: "Ostatnia spowiedź"

Dzisiaj ciut z innej beczki.
Jeśli posiadasz bloga i chcesz przeczytać książkę "Ostatnia spowiedź", to ten post jest dla Ciebie :)

A oto nagroda :) Do wygrania aż pięć egzemplarzy :)


Aby otrzymać książkę musisz zrobić:
Polubić Fan Page: Ostatnia spowiedź
Udostępnić tę informację: Link
Podać adres swojego bloga (niekoniecznie musi być z recenzjami książek).
Poinformować o konkursie na swoim blogu.
Po otrzymaniu książki opublikować recenzję na blogu i na Lubimyczytać.pl

Prosimy o zgłoszenia w wiadomościach prywatnych osoby, które książki nie czytały i nie posiadają. Egzemplarz będzie darmowy – recenzent pokryje tylko koszt przesyłki -7zł. W zgłoszeniu należy podać miasto zamieszkania.
Wysyłać zgłoszenia można w pw Fan Page lub na e-mail:
tomek@ninareichter.com(jak ja :) )
Czas to tydzień od 23 kwietnia, czyli do 30 kwietnia.
Powodzenia :)

niedziela, 30 marca 2014

Rozdanie :)

Na ponowny restart restartu proponuje Wam udział w konkursie u jednej z moich ulubionych blogerek :)

Link do rozdania: Mój zakupoholizm
Zestaw główny:

Zestawy trzy:):  

Zdjęcia pochodzą ze strony www.mojzakupoholizm.pl
Gratuluje wytrwałości w pisaniu i dwóch lat :)

wtorek, 9 kwietnia 2013

Come back ?

Po wielu trudach i znojach znowu wracam do prowadzenia bloga. Wiem, że wiele razy obiecywałam : tak teraz to już na stałe, albo : idziemy pełną parą.... I wiadomo jak to wychodziło. Stwierdziłam, że tym razem nie będę obiecywać. Powiem tylko, że mam nadzieję na powrót stały. Dużo czynników miało wpływ na moja nieobecność. Najpierw egzaminy, wyjazd do USA, poznanie swojej wielkiej miłości :), obrona pracy, pójście ma magisterkę...
Taaaak, wiele się działo, ale wracam i chce być z Wami na baaaaaardzo długo :D
Mam parę kosmetyków ze stanów, które będę chciała opisać. Poopisuję też co się ze mną działo, jak tam było, czemu tam byłam, ale dziś mój post chce skupić na notce, która miała pojawić się lata świetlne temu....
Znowu KOBO :P
Nic nie poradzę, że mam sentyment i wielki pociąg do tej właśnie marki. W swoich zbiorach posiadam dużo ich rzeczy. Niektóre są bublami, a inne KWC. Notkę poświęcę dzisiaj zdecydowanie tej drugiej grupie, a mianowicie pigmentom.
Duma, chwała i moc. Tak można je na szybko opisać....
Cała seria wybija się trwałością i magicznymi kolorami....
Cieszą oczy przy każdym kontakcie.
Mój zbiór zaczęłam od oto tych cudeniek : 




501 Violet Blush

Jak widać na zdjęciu pigment przeznaczony jest dla tonacji ziemnej, jednak ja cały czas z niego korzystam. Daje piękną, migotliwą taflę na oku. Poświata, jak nazwa wskazuje, jest fioletowa. Idealny do dziennego makijażu. Nie rzuca się w oczy, ale daję migotliwą powłokę. Co do trwałości to ciężko mi powiedzieć, ponieważ zawsze używam bazy pod cienie... Na bazie pozostaje od rana do wieczora.





401 Sunny Yelow

Słoneczny, wakacyjny, zauważalny. Trzy słowa oddające naturę tego oto cudeńka. Za każdym razem jak po niego sięgam przychodzą mi na myśl wakacje, słońce, woda, plaża i ja :)
Dosłownie farbka w proszku. Tonacja dla karnacji ciepłej.  Zdjęcie, które jest zrobione na dłoni i na palcu przekłamuje kolor. Barwa jest identyczna jak ta w opakowaniu. Minusem tego odcienie są prześwity. Musimy się troszeczkę przyłożyć żeby cień pokrył całą powiekę bez nieestetycznych bruzd. Polecam dla cierpliwych, którzy lubią powiem lata na powiece :)





402 Hot orange

Nie wiem dlaczego akurat orange.... Może ja coś mam ze wzrokiem, albo producent chciał przywołać na myśl obraz czerwonej pomarańczy, ale jak dla mnie pigment bardzie wpada w czerwień niż w pomarańcz...
Tak samo jak w przypadku kolegi powyżej -  dla cierpliwych. Jednak włożenie trochę wysiłku popłaca dając nam piekną barwę na powiece. Nie osypuje się w ciągu dnia, zostaje na swoim miejscu zgodnie z przeznaczeniem. Tonacja ciepła.





Następna grupa trzymająca władzę zebrała grono 4 przedstawicieli :




407 Grape

To jest dopiero kolor. Nie wiem, ale mi osobiście kojarzy się z moja ulubioną czekoladą i krową promującą łakocie. Jak w przypadku kolegów z pierwszej tury, odcień wymaga wysiłku, ale nie tak dużego jak w przypadku yelow or orange. Jak dla mnie jest to idealny wiosenny odcień. Szczególnie teraz kiedy pogoda nad nie rozpieszcza trzeba sobie ubarwić życie. Odcień Grape jest do tego najlepszy. Trzyma się długo. Osypuje minimalnie przy nakładaniu, ale jest sypki więc wiadomo jak to z nimi jest. Tonacja chłodna - taaaa...





408 Cornflower

Mój faworyt. Kocham ten odcień, kocham drobno zmieloną postać, kocham to jak się w nim czuje.
Jak sama nazwa wskazuje od razu przychodzi nam na myśl chaber.



Odcień przywodzi mi jeszcze na myśl wodę w Miami. W przeciwieństwie do poprzedników rozprowadza się jak po maśle. Nie pozostawia prześwitów. Bardzo dobrze blenduje się i łączy z innymi kolorami. Zdecydowanie odcień rzucający się w oczy.. Dla chłodnych karnacji, jednak jak wiemy ja się tym nie przejmuje :) Nie osypuje się w ciągu dnia, zostaje na miejscu. 





409 Emerald

Przed Państwem szmaragd w sypkiej postaci. 


Tonacja chłodna. Mimo swojej barwy nie rzuca się bardzo w oczy. Przy nakładaniu płynnie scala się z powieką dając ładny efekt w odcieniu zieleni. Kojarzy mi się z trawą, nie tą bardzo zieloną. Niestety daje prześwity.



510 Smoky silver

Stal w proszku. Moje pierwsze skojarzenie. W przeciwieństwie do reszty ( prócz violet) ma migoczące drobinki, które dają powalający efekt. Wielkim plusem jest to, że przy nakładaniu nie osypuje się na twarz i nie daje efektu bijącej w słońcu cery. Dobrze się nakłada, długo utrzymuje. Tonacja neutralna. Bardzo dobrze sprawdza się przy makijażu smokey eye, z nutka drapieżnego blasku :)





A teraz trochę zdjęć wszystkich kolegów poza Violet : 







Podsumowując są to naprawdę fajne produkty, w cudownych kolorach. Poświadczyć za to mogę ja : Ta, która zawsze musiała mieć coś co się błyszczy, a zakochałam się w matach :)
Kiedyś pigmenty sprzedawane były za 19,99 zł, terach ich cena zdecydowanie spadła i na stałe weszła wyprzedaż. Nie wiem czy to z powodu zmiany kolorystyki, którą może chce firma wprowadzić, ale upust 10 zł na sztuce to jest coś. Sama marka okresowo, co gazetka W Drogerii Natura, robi wyprzedaż swoich produktów za naprawdę dobre pieniądze. Żaden tam upust 2,3 zł. Dla przykładu powiem, że wkłady do paletek ostatnio zostały przecenione z 13,99 zł na 6,99 zł. Jak dla mnie jest to godne uwagi :)
Polecam, podpisuję  się i namawiam :)
A wy macie swoje ulubione pigmenty z KOBO, a może jeszcze nie używałyście, bądź wasza ocena jest zupełnie inna od mojej ?  
Piszcie w komentarzach, chętnie dowiem się co inni sądzą :)
Na koniec chciałam zapowiedzieć, że planuje wprowadzić małe zmiany w blogu, w stylu oceniania i urozmaicić też styl pisania. Jak widać pierwsze zmiany już weszły w życie Wypatrujcie więc i zapraszam do częstych odwiedzin.
Buziaki robaki :*:*